Skip to main content
Rafting na rzece Unie — dziennik pierwszego razu

Rafting na rzece Unie — dziennik pierwszego razu

Opublikowano:

Moje dotychczasowe doświadczenia z rzekami miały charakter głównie estetyczny. Rzeki jako coś, na co patrzy się z mostów albo brzegów. Coś w staniu przy miejscu startowym w Biaćiu w czerwcowy poranek — woda o jaskrawym turkusowo-zielonym kolorze, instruktor wyjaśniający, że przez cztery godziny będziemy wewnątrz tej rzeczy, a nie podziwiać ją z bezpiecznej odległości — sprawiło, że musiałem przeformułować swoje rozumienie rzek.

To dziennik z tamtego pierwszego dnia na wodzie. Nie jest to przewodnik (logistykę omawia rzetelnie poradnik raftingowy na Unie), lecz relacja z pierwszej osoby o tym, jak to naprawdę było.

Dojazd do Bihacia

Bihać leży w północno-zachodnim krańcu Bośni, 350 kilometrów od Sarajewa i około 100 kilometrów od Jezior Plitwickich w Chorwacji. Nie jest on na głównym szlaku turystycznym — i po części na tym polega jego urok. Jazda z Sarajewa zajmuje około 4,5 godziny drogami wijącymi się przez bośniackie wyżyny.

Jest też połączenie autobusowe z Sarajewa (około 5–6 godzin), ale przy całodniowym raftingu samochód daje większą elastyczność.

Przyjechałem wieczór wcześniej i zostałem w małej pensji niedaleko starego miasta. Bihać ma przyjemną osmańską starówkę na zakolu Uny, twierdzę i Meczet Fethija — pierwotnie gotycki kościół przebudowany na meczet w XVI wieku, następnie zamieniony z powrotem w kościół po austro-węgierskiej aneksji, a potem znów na meczet w latach dziewięćdziesiątych. Budynek ma skomplikowany stosunek do własnego dachu.

W czerwcu Bihać jest ciepły i zielony. Una płynie obok murów starego miasta.

Wybór odcinka

Una ma kilka różnych odcinków raftingowych o różnych stopniach trudności. Odcinek przez samo miasto Bihać to w zasadzie spokojna woda — odpowiednia dla dzieci i kompletnych nowicjuszy. Odcinek z Kulen Vakufu do Bihacia (około 18 kilometrów) ma miejsca o II–III stopniu trudności i jest standardowym wyborem dla odwiedzających, którzy chcą czegoś więcej niż samego dryfowania.

Dla najbardziej ekstrematycznej wody górna Una w okolicach wodospadu Štrbački Buk ma odcinki IV stopnia wymagające doświadczonych przewodników i wcześniejszego doświadczenia raftingowego.

Wybrałem odcinek z Kulen Vakufu. Pierwszy raz, chciałem poczuć coś porządnego, ale nie chciałem tonąć.

Ranek

Operator — wycieczki raftingowe po Parku Narodowym Una — spotkał nas o 9:00 nad rzeką. W naszej grupie było osiem osób: dwie pary, rodzina z nastolatkami i ja. Przewodnik był zwartym, sprawnym Bośniakiem, który wyraźnie robił to kilka tysięcy razy i nadal sprawił wrażenie kogoś, kto lubi swoją pracę.

Wyposażenie: spodnie piankowe (Una jest zimna nawet w czerwcu — około 12–14°C), kurtka przeciwsplashowa, kask, kamizelka ratunkowa, wiosło. Przewodnik zademonstrował trzy komendy: „wiosłuj do przodu”, „wiosłuj do tyłu”, „kładź się”. Komenda leżak, wyjaśnił, oznaczała, że wszyscy kładą się na dno pontonu na krótkie zawołanie. Dodał, że zwykle nie jest to konieczne, ale ważne, by o tym wiedzieć.

Odpłynęliśmy od obozu i natychmiast weszliśmy w rytm rzeki.

Na wodzie

Nie spodziewałem się, jak bardzo ponton będzie się ruszał. Nie chaotycznie — ale responsywnie, jakby odczytywał zamierzenia rzeki i dostosowywał się do nich. Na spokojnych odcinkach prąd wystarczał, by nas nieść bez wiosłowania; przewodnik rzucał od czasu do czasu wskazówki.

Una na tym odcinku płynie przez wąwóz z szarego wapienia, brzegi porośnięte bukiem i dębem. Woda naprawdę ma ten kolor ze zdjęć — nieprawdopodobną błękitno-zieleń od wysokiej zawartości minerałów i przejrzystości źródlanej wody.

Pierwsza bystrz była II stopnia — wzburzona, ale do opanowania. Zmokłem natychmiast. Przewodnik się śmiał. Nastolatkowie z tyłu już współzawodniczyli, kto lepiej wiosłuje.

Odcinki III stopnia były inne. Rzeka zwęziła się i opadła, a dźwięk zmienił się z tła szumu na coś bardziej natarczywego. Komendy przewodnika stały się ostrzejsze. Ponton zaczął podskakiwać. Woda wlała się z trzech stron. Jeden z członków rodziny prawie wypadł za burtę i złapał go przewodnik odruchowym chwytem, który sugerował, że robił to już nie raz.

Między bystrznami — cisza. Ściany wąwozu, ptaki, szum wody o skały.

Przerwa na lunch

Około południa operator przybił do kamienistej plaży nad rzeką, gdzie rozpalono ogniska. Lunch: grillowane mięso (jagnięcina i wołowina), chleb i rakija oferowana przez mężczyznę, który wydawał się dumny ze swojego trunku i jednocześnie rozbawiony reakcjami gości.

Przyjąłem mały kieliszek. Widok Uny z tamtej konkretnej skały w czerwcowym świetle był jednym z lepszych widoków nad rzeką, jakie znalazłem.

Popołudnie i Štrbački Buk

Popołudniowy odcinek kontynuował się na II–III stopniu, zanim dotarliśmy do miejsca wyjścia powyżej wodospadu Štrbački Buk. Samego wodospadu nie pokonuje się (byłoby to samobójstwo); wypływa się powyżej i ogląda z boku.

Štrbački Buk robi naprawdę wrażenie: szeroka kurtyna wody w głębokim wapiennym wąwozie, widoczna z daleka przez spray. W czerwcu, gdy topniejący śnieg wciąż zasilał rzekę, był w pełni sił. Przewodnik po wodospadzie opisuje go szczegółowo.

Koszty

Całodniowa wycieczka z przewodnikiem obejmująca transport do miejsca startu, sprzęt i lunch przy rzece kosztowała około 60–65 EUR od osoby z Bihacia. Przygoda raftingowa w Parku Narodowym Una może być też rezerwowana z wyprzedzeniem, co warto zrobić w czerwcu, gdy miejsca szybko się zapełniają.

Pensja w Biaćiu kosztowała 70 BAM (około 36 EUR) za dwójkę. Jedzenie i napoje to dodatkowe 30–35 BAM dziennie.

Szczere uwagi

Temperatura wody: Zimna nawet latem. Spodnie piankowe są obowiązkowe, jeśli cenisz sobie komfort. Jeśli wpadniesz do wody (mało prawdopodobne na standardowych odcinkach), od razu poczujesz temperaturę.

Termin czerwcowy: Doskonały. Poziom wody wciąż wysoki po wiośnie, dni długie, zieleń w wąwozie najgęstsza. Lipiec i sierpień też się sprawdzają, ale rzeka opada nieco, zmniejszając część bystrzy. Wrzesień to ostatni dobry miesiąc; rafting w październiku jest możliwy, ale zimno.

Dzieci: Standardowy odcinek jest odpowiedni dla rodzin; górne odcinki Uny już nie. Zapytaj operatora o zalecany wiek.

Podróżnicy solo: Dołączasz do grupy. Grupy zazwyczaj tworzą się naturalnie w biurze operatora. Według mojego doświadczenia działa to dobrze — wspólne zmaganie się z wodą to całkiem niezłe spoiwo społeczne.

Czy wróciłbym?

Tak. I wziąłbym górny odcinek Uny następnym razem. Jest coś w poruszającej się wodzie przy dużej prędkości, co przywraca właściwe proporcje rzeczom, a Una jest jedną z lepszych rzek do takiego doświadczenia w miejscu niewymagającym pięciogodzinnego lotu.

Północno-zachodnia Bośnia, zakorzeniona w Biaćiu i Unie, przekonuje do rozszerzenia każdej wyprawy do Bośni poza oś Sarajewo–Mostar. Trasa zachodniobośniacka buduje z tego porządną wyprawę.